trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Niedziela (wczoraj). Siedzimy przy stole w gronie rodzinnym. Jemy obiad. Cisza. Slychać tylko uderzenia łyżek o talerze. Nagle Sebek się odzywa:

- Tata, mam pytanie…
- Słucham synu?
- Co to znaczy „chapaj dzidę”?

Kurtyna.

Prawda, że slodziak?

Ewa

17 komentarzy

Jestesmy w domu :-) ewunia urodzila sie 22.07 o 11.15 :-)

jest sliczna, zdrowa i wiecznie glodna ;-)

 

Ciekawe dlaczego?

Syn odpytal mnie dzis na okolicznosc cesarki. Opowiedzialam mu z grubsza na czym to polega, nie zaglebiajac sie w szczegoly oczywiscie. I tak go zmrozilo, po czym spytal:

- a nie mozna dziecka poprostu wyrzygac?

hihihihihihi

wpadlam sie chwilowo pozegnac, mam nadzieje ze w niedziele wrocimy do domu. Z gory dziekuje za kciuki :)

Teraz juz na godziny

Nie chciala wyjsc po dobroci, bedzie siłą ;-)
Jutro od rana prosze o kciuki, bo nie ukrywam mam pietra… ;-)

Od wczoraj mam ochote wszystkich pozagryzac. Wszystko i wszyscy mnie draznia. Kazde spojrzenie w moim kierunku powoduje u mnie wyzwolenie nowych pokladow nerwow.
rycze od wczoraj wlasciwie bez przerwy. Zastanawialam sie czy lzy moga sie skonczyc – nie moga. Dzis rycze od nowa.
a kto mnie wkurza najbardzie? Ja sama. Moje zachowanie doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale nie potrafie nad tym zapanowac.

Czy to mozna jakos leczyc?

O 4 obudzil mnie skurcz, wredny skurcz. Dlugi i bolacy. Zwijalam sie i syczalam co obudziło mojego małża.
- masz skurcz? Zapytal
- tak – wycedzilam przez zeby
- zajebiscie – ucieszyl sie – czyli wszystko idzie zgodnie z planem
- jakim planem?
- bo ja zaplanowalem na dzis ze rodzimy

I do 8.30 nawet mu wierzylam, bo tyle mnie meczylo, a potem jak zwykle po kosciach wszystko sie rozmylo…
Czekam dalej. Jeszcze max 3 dni.

Przed wyjazdem na obóz Sebek poprosił mnie zebym nie rodzila zanim wróci. Obiecalam grzecznie ;-)
Dziś wrocili, brudni nieziemsko i radośni jak skowronki. Umordowani po całonocnej podróży pociągiem.

A ja? A ja od rana ze skurczami. Obudziłam się o 4.30 i już były. Od razu co 10 minut. I tak sobie leżałam z zegarkiem w ręku, zeszytem i długopisem i delektowałam się bólem (masochistka, wiem ;-) )

O 6.00 dopakowałam torbę do szpitala, wykąpałam się, zrobilam śniadanie i szlag mnie trafił bo wszystkie bole rozlazly sie po kościach.

Kuźwa.

Odebraliśmy Młodych z dworca o 10.00 i po powrocie do domu, znow poczułam nieśmiałe skurczyki. Nadzieja wrócila. Podobno trza wtedy chodzić – to łazilam. Po obiedzie były już co 7 min :-D I zaczęło się chmurzyć. Polozyłam się. spałam godzine i wystarczyło, żeby znów wszystko szlag trafił.

Od 16.00 zero skurczy, zero czegokolwiek.

A juz myślalam, że Ewa z rodzeństwem chce się przywitać.

Czekam dalej.

News

9 komentarzy

Dzisiejsze pomiary twierdzą, że mała waży pomiędzy 3500g a 3800g

Ktos jeszcze sie dziwi że mam dość? Ciekawe jaką wagę osiągnie za 2 tygodnie…


  • RSS