Młodzi moi (sztuk dwie) wlasnie zasuwaja przez Przelecz Beskidek. Zasuwaja z ojcem swoim w kierunku Stozka.
Od wczoraj zastanawialam sie czy isc z nimi czy nie. Serce rwalo sie w gory jak szalone, a rozum kazal zostac.
Zostalam.
Boje sie ze najmlodsza pociecha moglaby nie docenic piekna jesiennych widokow i juz po godzinie sprawdzalaby swoim glosem mozliwosci echa gorskiego.
Ale na wiosne jej juz nie odpuszcze. Wsadze w chuste i pojdziemy w swiat ;-)