trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2011

Mit

2 komentarzy

Będąc w 7 miesiącu ciąży i wyglądając jak wielka piłka, albo „ciężarówka” ktora powinnabyła urodzić conajmniej w ubiegłym miesiącu stwierdzam, ze powiedzenie „czarny wyszczupla” to mit. Ni chuja mnie nie ubywa po przyodzianiu się w ten kolor. Powiedziałabym że nawet wprost przeciwnie.

Najwyższy czas pozbyc sie luster z domu bo wpadam w depresje patrzac w nie…

Skoro kasy pierwszeństwa są fikcją.
Skoro zwykle sa nieczynne lub jest tam dokladnie taka sama kolejka jak w pozostałych kasach.
Skoro mimo pokaźnego brzucha muszę kwitnąć w kolejce przez 15 minut.
Skoro osoba o kulach musi kwitnąć w kolejce zupełnie tak samo jak ja…

…to może miejsca parkingowe dla inwalidów to tez fikcja?

Od dziś tak zaczęłam postrzegać świat handlu i w nosie mam wymalowany wózek inwalidzki na asfalcie, i w nosie mam tabliczkę „czy chcesz byc na moim miejscu”. I niech mi ktoś zwróci uwage…

10 lat temu…

1 komentarz

… jako młoda stazem i nie tylko, żona, 3-miesięczna matka i gospodyni na swoim od kilku zaledwie miesięcy, poczułam się w obowiazku zaprosic na wielkanocny obiad całą najbliższą rodzinę. Zjechało się 6 osób + nasza trojka jeszcze wtedy.

Postanowiłam zabłysnąć i zrobić na obiad kaczkę.

Kaczka to drób, jak kurczak. Kurczaka robi się w pół godziny  to i z kaczką nie powinno być problemu. Takie było myslenie wtedy.

Goscie sie zeszli, ja wstawilam kaczuchę, po 40 minutach ją podałam.

NIKT nie potrafil jej pogryść. Wszyscy za to, udawali jakaż ona pyszna. To, ze się nie pochorował nikt, to cud jakis musiał wtedy być.

 

Dziś zadzwoniła mama. Chce przyjechać na Wielkanoc. Super. Zaproponowalam, zeby przyjechała na obiad.

 - A mogę wiedzieć co planujesz przygotować? – spytała

 - Kaczkę – radośnie jej odpowiedzialam, bo od tamtego feralnego obiadu co roku na wielkanocnym stole gosci u nas kaczka. Zjadliwa kaczka.

 - O kurwa, tylko nie to – mamusia mi odpowiedziała.

 

Kochana. Pamięta :-)

(…)Po lewej stronie łazienka
Po prawej stronie kuchenka (…)

 

 
Mój blog, to takie moje M2. Małe, ciasne i MOJE, mieści sie na skraju miasta, a adres zna kilku starych przyjaciół. Wpadają czasem. Czytają. Czasem cos skrobną, a czasem posiedzą, pomilczą i idą do siebie. Dobrze nam razem. Było. 

 

Wczoraj ktoś mi zrobił „przyslugę”. Wlazł mi z ubłoconymi buciorami do tego mieszkanka, sfotografował, a potem zdjecia porozwieszal po mieście z zaproszeniami. W efekcie zlazło sie mnóstwo osób ktorych nie znam. Część nawet sympatyczna, pogadac sie da, ale część jakze pospolita. Ja o wozie oni o kozie. Inteligencja razem ze słomą z butów wyłazi (nawet nie wie, że w głowie siedzieć powinna). 

 

Mam nadzieję, ze wiecej taki numer sie niepowtorzy, a jeśli to trzeba bedzie sie przeprowadzić i ochrone zatrudnić.

Najchetniej napisalabym do pismaków z onetu, żeby sie poprostu odwalili, zeby wyjasnili mi jakim prawem korzystają z moich zapiskow bez mojej wiedzy i bez mojej zgody.

Zla jestem.

 

Ps. Link do mojego tekstu dalej wisi na głównej onetu. Zmienili tytul, dodali zdjecie. Szukałam info o kontakcie, zeby napisać – nie ma. 

Wywaliłam wiec tekst z bloga. Może teraz zdejmą. 

Jaka jestem wściekła, kto im daje prawo?

 

Ps2. Po usunięciu tekstu z bloga, link nadal wisi na onecie i DZIAŁA. Jak?!?! Znalazlam kontakt, napisalam, że nie wyrazam zgody na publikację czegokolwiek  z mojego bloga na onecie. Ciekawe czy i jak się ustosunkują.

 

 

 

 

 


  • RSS