trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2010

Nie wiem, chora będę, albo jakieś siarczyste mrozy idą, albo wojna będzie.

Naszło mnie na gotowanie. 

1. Rosół sie gotuje

2. Dwa rodzaje mięsa w garnku

a) wołowe na bigos – tak to też mam dzis w planie

b) wieprzowe na obiad niedzielny

3. Grzyby się moczą, potrzebne będą do:

a) bigosu

b) pasztecików

4. Jak paszteciki to i barszczyk, ale tu pójdę na łatwiznę, mamy z kartonika

5. Kapucha czeka na miejsce na piecu

6. Udka sie marynują – to na dzisiejszy obiadek.

 

i wlasnie pognalam męża do sklepu. Chce mi się mizerii i salaty z jajkiem. 

 

Ktos wie gdzie stacjonuje najliższe wojsko? Mogę jakiś pułk zaprosić :D

 

PS. Wlaśnie dzwonił mąż: „Kochanie wszedlem do mięsnego i kupiłem nóżki. Zrobisz mi galaretę?” JASNE! Z miłą chęcią :D

Koniec

Brak komentarzy

No to mamy koniec roku. Wszystkiego dobrego i udanej zabawy.

Może przy tym?

Obiecuje, że tym razem to nie Garou :D Warto zajrzeć i moze nawet pospiewać (są slowa) :D

WIEJE SANDAŁEM… Z MASŁEM…

TELEDYSK 2

Kto wymyślił tak nieadekwatną nazwę?

 

Wredne takie

1 komentarz

Kiedyś slodziutka mordka, radosny, rozszczekany, skory do wiecznych zabaw. W zasadzie nic sie nie zmieniło w tym względzie. Ale gnida się uczy. Uczy się od świń – tych morskich.

Świnie to takie paskudy, że jeśli czegoś chcą to drą ryje w niebogłosy. Nie ma zmiłuj, trza dosypać ziarna albo wrzucić zieleniny. Wtedy siedzą cicho. I pies zalapał. Zajęło mu to bagatela – 2 miesiące.

Można dostać szalu. Potrafi siedzieć przy człowieku (czyt. mnie) i piszczeć, i skamleć, i wydawać milion dwieście innych dźwiękow, bo on chce TO. Przy czym TO może być jabłkiem, kością, psim ciasteczkiem albo czymś jeszcze innym co akurat moja bestia sobie wymarzyła.

Taaaaak. Mój pies żyje wg zasady. To co w misce jest zjadliwe, ale to co spada ze stolu pańskiego* jest o niebo lepsze. Tak więc psie jedzenie (domowej roboty, więc z mięskiem) jest w stanie odpuścić na rzecz surowej cukinii, cebuli albo marchewki. Dziś na ten przykład, rzucil się na skorupki z jajka. Czy ja moge mieć normalnego zwierza? 

Od 20 min znów piszczy do mnie, a ja mam się domyśleć o co mu chodzi. Wrrr….

Ktos wie jak sie uczy psa gadać?

 

 

* Stół pański to przenośnia, przy stole gada nie karmimy, ale z szafki w kuchni, na której zwykle szykuję jedzenie, często gęsto cos przypadkowo spada ;)

Nudy

Brak komentarzy

Pól dnia, a dokładnie 6 godzin grałam dzis z mlodymi w Magię i miecz. W końcu skapitulowałam. Ilez można tłuc smoki, tracić złoto i walczyc z demonami? W dodatku kiedy zasnęłam na 3 tury mlodzi mnie po chamsku okradli z konia i wozu i wszystkiego co akurat na wozie wiozlam… Małpiszony, na własnej piersi chowane…

 

Teraz ogladają durne bajki a ja siadlam do kompa. Przelecialam kilka sztampowych stron i nic ciekawego nie znalazłam. 

Nuuuuudyyyyyy.  Małż w robocie, ma inwentaryzację. Nikt nie wie kiedy wroci. Nie cierpię takich popołudni. 

4 komentarzy
W dniu Bożego Narodzenia
Dziś składam Wam życzenia,
Aby raźniej w duszy było,
Aby Wam się dłużej żyło,
Aby szczęścia i radości,
Pomyślności i miłości
Z życia nigdy nie ubyło,

Życzę Wam zdrowych i spokojnych Świąt.

 

Hmmmm

2 komentarzy

Na dworze odwilż, prawie caly śnieg zszedł i na blogu też sniegu nie ma. W sumie nie wiem czemu… Czyżby wpływ zewnetrznej temperatury?

 
Zdecydowanie powinnam się tym pochwalić. Z conajmniej trzech powodów. 

Po pierwsze primo – pierwszy raz powstalo takie coś u nas w domu

Po drugie primo – braliśmy w tym czynny udzial wszyscy czworo (nie jest to częsty widok)

Po trzecie primo – wyszły swietne w smaku

 

A co?

A uszka. Sztuk 140 :)

Wspominalam już że teściowa w tym roku nie przygotuje uszek? Wspominalam. Ale teściowa mam kochaną i ta w ramach pomocy kupiła nam grzyby suszone byśmy spokojnie uszka lepić mogli.

CAŁE  KILO! W życiu tyle suszonych grzybów na raz nie widzialam (poza sklepem). Ciekawe czy liczy na to że z calości uszek nalepie…

Dlatego też rok 2011 ogłaszam rokiem grzyba, bo zapasu mam aż do kolejnej wigilii :)

Prognozy

Brak komentarzy

Przygotowania zaczynają się rozkręcać (jak żółw ociężale, ale jednak coś drgnęło) no i juz witalam się z gąską, czy jak kto woli widzialam światełko w tunelu w sensie wychodziłam na prostą, ale wczoraj odebralam ze szkoły syna markotnego. Wieczorem mial juz 38 stopni, dziś rano ponad 39. 

Lekarz stwierdził anginę. 

 

Fajnie jest. Jak tak dalej pójdzie na wigilii będziemy jesć karpia, grzyby i ciastka korzenne.


  • RSS