trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2010

Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić, a przez następne sześnaście lat marzysz o tym, żeby usiadły spokojnie i się zamknęły…

Zaczęłam odliczanie. :) 

Jeszcze tylko 2 miesiące – równiusienko :) W sumie to nie wiem na co bardziej sie cieszę, co bardziej mnie kręci – koncert czy sam fakt bycia we Francji. 

I nie rozumie jak mozna nie chcieć jechać duParyża w listopadzie… Bo co? bo zimno? bo deszcz / śnieg? A ja sie pytam NO i CO? Czyzby Francja była ciekawa tylko kiedy sloneczko łaskocze po twarzy? Nie sadzę.

 
Małż kręci nosem. Mówi: „Przykro mi, ze jedziesz sama”, a mnie przykro nie ma. Nawet się cieszę (i nie sa to słodkie cytryny ;) ), bo nieograniczana przez nikogo bedę szwędać się tam gdzie akurat chcę. A miejsc do szwędania wytyczylam sobie kilka. (Musee d’Orsay, Musee des Arts et Metiers, Musee Rodin – dlaczego jeszcze tam nie trafilam? ) Koniecznie też wybiorę się do katedry Notre Dame. Jest w niej coś, co za każdym razem każe mi tam iść jeśli tylko jestem w Paryzu. Może znów uda mi się trafić na koncert… Chcialabym tez jakies prezenty dzieckom sprawić, wszak oboje są zimorodkami :) No i obowiązkowo wizyta we FNAC’u. Muszę tylko pamiętać by mieć nadmiar wolnego miejsca w bagażu :D 

 

Co jeszcze? Misję mam. Gara mam do Polski przyciagnąć, hahaha. Phi, co to dla mnie. Pryszcz tak zwany. Podejde i wywale kawe na ławe i powiem „Panie Garou, pan przyjeżdża do Polski” i on przyjedzie, a co.. Takze ten… dziewczyny… w zasadzie załatwione.

A co poza tym?

A poza tym szaro, buro i ponuro. Gdzie  jest polska zlota jesien? Pojechała na wakacje?

Ochote na słodycz chcialam zaspokoić krówką. Odpakowałam cukierka a na papierku napis:

„Bardzo cię lubię krówko”

 

Szlag. Jak tego nie brać do siebie? Odechciało mi sie słodyczy…

Zdziwienie

1 komentarz

Zdziwienie, kiedy po kupnie zwyklego kaktusa, odkrywasz jego zdolności…

 

Photobucket
Photobucket

Pobudka O_o

2 komentarzy

Wierzę w takie rzeczy. Zdarzają mi się takie rzeczy. Niejeden juz uznal mnie za wariatkę, ale nic na to nie poradzę.

Zadzwonił dziś budzik. Wyłączylam go i natychmiast zaczęłam spowrotem zasypiać. Już, juz prawie spałam kiedy KTOŚ do mnie powiedział:

- Hej, nie zasypiaj.

Otwarlam oczy. W pokoju oprócz mnie tylko małż, ale on chrapał. Poza tym to nie był jego głos.

***

Kiedy zeszłam do kuchni, chwilkę po mnie przyszła corcia.

- Dlaczego mnie juz obudziłaś? – spytała

- Nie budzilam cię

- Ale ja słyszałam „Agusiu, wstań. Pora do szkoły” i wydawalo mi się że to twoj głos.

 

Jest tylko jedna osoba która ma taki sam glos jak ja. Ja też miałam wrażenie że to ona.

Za pół godziny dzwonię do mamy.

 

…i tak…

Byłam dziś na zebraniu. Dalej jestem przewodniczącą (psia mać). Chociaz z drugiej strony, nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszło… Dzięki temu należę do „elyty”, która jako pierwsza zwiedziła nową szkolną halę sportową (jeszcze przed oddaniem) ;) Sie ma te chody… :D

 

No i wkurzona nieco jestem, bo drugi rok z rzędu dziecka basen mają zamiast WF-u. Co w tym zlego? Ano to, że zajęcia odbywają się na basenie dla kuracjuszy z chorobami skóry!!

W ubiegłym roku nie wyraziłam zgody i dziecię moje na zajęcia nie chodziło. W tym roku wymagane jest zwolnienie lekarskie (od jutra zaczynam zalatwiać). Cały rok walczyłam i tuptalam do dyrektorki, zeby basen zmienic. Rodzice z drużyny RR (rada rodzicielska) zrobili nawet rozeznanie, gdzie taniej, nagrane bylo wszystko i odbilismy się jak pileczki ping-pongowe, bynajmniej nie od pani dyrektor. Od innych rodzicow.

A dziś ci sami rodzice deklarowali cheć zmiany basenu.

 

Ktos ma znajomego lekarza? Zwolnienie lekarskie dla dwójki dzieciaków pilnie potrzebne.

 

Ha! i jeszcze najfajniejsze. Zajecia na basenie są obowiązkowe, bo są w ramach wf-u. Jeśli dziecko ma zwolnienie, to i tak musi na basen jechac i siedziec tam na laweczce (jak to na wuefie), tylko, ze…

ja muszę za to zapłacić!! W sumie nie dużo bo 7 zł, ale razy 2 dzieci razy 10 miesięcy… Poza tym wolę zeby siedzieli za darmo w domu lub szkolnej swietlicy… Coś czuję że w tym roku latwo nie bedzie…

No…

1 komentarz

Wszystko dobre, co się dobrze kończy :)

3 komentarzy

Chyba mnie rozerwie z nerwow i niepewności. Nienawidzę takiego zawieszenia w nicości, kiedy nic nie można zrobić by popchnąć sprawy do przodu.

Jedynie co moge zrobić, to grzecznie czekać aż wszystko się wyjaśni. To też czekam, nie spiąc po nocach.

Nerwy, nerwy, nerwy.

Droga nianiu

Brak komentarzy

Kiedy media wykre(ł)ują jakąś postać, tak jak stalo się to z pewna panią psycholog, która juz pewnie do końca swych dni zostanie nianią, ludziska zaczynają traktować te osoby jako wyrocznie. Wyłącza im sie myślenie.

Znalazłam w necie taki oto problem:

„Droga Nianiu. Mam półtorarocznego synka. Ogólnie jest bardzo grzecznym i nie sprawiającym kłopotu dzieckiem, ale ostatnio zaczął bawić się przy pralce i przy maszynce gazowej pokrętłami. Nie wiem jak mogę mu wytłumaczyć, aby tego nie robił. Jak mówię mu, że „nie wolno” to traktuje, to jako zabawę i zwrócenie na siebie uwagi i robi to na nowo. Jak mogę takiemu małemu dziecku wytłumaczyć, że tak nie powinien robić. Proszę pomóż. Pozdrawiam”

 

Pomijam fakt, niemoctwa osoby piszącej. Duzo bardziej spodobała mi się odpowiedź…

 

„Bardzo się cieszymy, że macie tyle pytań do Super Niani :) Prosilibyśmy jednak, aby je zadawać we wtorki”

 

:D 

Dzwonie do małża.

 - Pamietasz co bylo w tej paście tuńczykowej, którą jedlismy w Hiszpanii?

 - No..

 - To co tam było?

 - Nie pamiętam.

 

Pierwsza zasada, nie przeszkadzaj facetowi w pracy.

 


  • RSS