trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

Jasnej gwiazdki na niebie,
Jasnych ludzi w krąg siebie,
Jasnych dróg – i po zmroku,
no i: Do Siego Roku!


W ubiegłym roku zostaliśmy poczęstowani w święta ulami. Ule to czekoladowo-alkoholowe ciasteczka, nadziewane ajerkoniakiem. Bardzo nam wtedy zasmakowały. Obiecalam wtedy mężowi, że zrobie mu takie na urodziny. Ale urodziny przyszly, mnie się nie chciało bawić z ulami i obiecalam mu (znów) że na święta Bożego Narodzenia zrobię już na 100%.

Od tygodnia zabieralam się do tych uli, bo zabawa z nimi jest naprawdę przednia. Kazde ciasteczko jest wysokie na ok. 3 cm, a średnica na 2cm, w dodatku trza jeszcze naciś do nich ajerkoniaku.

Godzina zero wybiła dziś, kiedy młodzież poszła spać.

Siadłam i lepię. Po ok. 40 min przykulał sie mąż do mnie:
 - Co robisz?
 - Ule…
 - To, to co jedliśmy rok temu?
 - Tak…
 - Chce ci się w to bawić?
 - Nie… ale ci przecież obiecalam…
 - Tak?
 - No tak. Najpierw na twoje urodziny i nie zrobiłam, a potem na tegoroczna wigilię
 - I ty pamiętasz takie rzeczy???
 - A ty nie??????????
 - Nie
 - Kurwa…..

Od kilku tygodni, regularnie co wtorek, chodzę na bodyspace. Dziś tez bylam, ale dziś nie wziełam portfela, a w portfelu mam karnet na to to. W sumie to się ucieszylam nawet, bo nagle pojawila się wizja relaksu a nie zmęczenia.
 - Dzień dobry
 - Ooo, witam – przywitała mnie znajoma już pani w recepcji – Zapraszam na body
 - Nieee, ja dzis na rollmasaż, bo zapomniałam karnetu – tu walnęłam uśmiech nr 5 mowiący jaka jestem z tego powodu szczęśliwa.
Jednak moje szczęście nie trwalo zbyt długo, bo z zaplecza wyszedł szef całego obiektu i do mnie w te słowa:
 - Pani Justynko, ale wogóle nie ma o czym mowić… Zapraszam na body, a w karneciku odhaczymy w przyszlym tygodniu….

No i światełko w tunelu zgaslo.

Teraz siedzę zmachana jak koń po westernie i zastanawiam się jak to zrobić żeby umyć 11 okien…

Wstałam dziś rano i oznajmiłam mężowi:
 - Wywalam dziś wszystkie piżamy. Od teraz będę spała tylko w koszulach nocnych.
 - Jestem za. – skwitował, a ja jak postanowilam tak zrobiłam.

Ponieważ, jednak, na stanie mam 1 koszulinkę, siadłam do netu by wybrać jakieś nowe :D

Wybrałam 4. Wysłalam linki do męża na gg, żeby pomógł mi dokonać zakupu:

Ja: którą mam wybrać?
On: pierwsza wyglada jak lama ( w domysle modelka), czwarta jak dziwka… bierz drugą i trzecią – maja fajne cycki.

Ot, kryteria zakupowe u faceta…

Korzystając z okazji, że jakby chora jestem, ale mąż pierwszy dzień do roboty na kilka godzin pojechał (czyt. spuścil mnie z oka) umyłam część okien (dokladnie sztuk 17, to ciut więcej niż połowa…) Zmachalam sie jak nie wiem co… spocilam jak drugie nie wiem co… ale w chorobie ponoc trza się pocić, co nie? Szybciej się zdrowieje…

Wlasnie dzwonił, bedzie za godzinę… To jeszcze na szybko wyprasuję rzeczy i pościel… Może nawet sufity pomyję… (drewniane mam ;) )


  • RSS