trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Pouczenie

1 komentarz

Mam na stanie teściową. Teściowa moja to… typowa teściowa… Duuuuużo gada i WSZYSTKO smiertelnie poważnie. Podejrzewam, że nie zna się na żartach…
Nie oszczędza ani mnie ani (na szczęscie) swego syna, bo jak twierdzi, kocha nas jednakowo…

 - Jadę do sklepu – oznajmiłam rano – coś komuś kupić?
 - Dla mnie dwa trzypaki piwa – ożywil się małż – albo cztery trzypaki mi weź
 - Nie przesadzasz czasem? – Wtracila się m a m u s i a

„oooooo ewakuacja” – pomysłałam – „zaczyna się prawienie morałów”
 - Nie przesadzasz? – Ciagnęła teściowa – ile ta dziewczyna na raz uniesie??

Poskładałam się. Kurtyna.

Rozmowy przesyłane

1 komentarz

Na gg między żoną, a mężem

ON (czyli on):
11:54:03
właśnie dostałem :)
11:54:41
Był sobie raz pewien książę, który pewnego dnia spytał piękną
>>> księżniczkę,
>>> czy wyjdzie za niego za mąż.
>>> W odpowiedzi usłyszał tylko krótkie: „Nie!”
>>>
>>> I żył książę długo i szczęśliwie.
>>> Jeździł na polowania i na ryby,
>>> każdego dnia spotykał się z kolegami,
>>> pił mnóstwo piwa i upijał się w sztok,
>>> grał w brydża,
>>> rozrzucał skarpetki po domu,
>>> nie opuszczał deski sedesowej,
>>> posuwał służki, sąsiadki i koleżanki,
>>> śpiewał pod prysznicem na cały głos,
>>> pierdział, kiedy miał na to ochotę,
>>> głośno bekał i drapał się po jajach.
>>>
>>> Koniec.

ONA (czyli ja):
11:55:56
taaa
11:56:09
wychodzi na to ze żyjesz jak książe – kawaler
11:56:15
musze sie za ciebie wziąć

Przepis

2 komentarzy

 - Zobacz!!! – krzyknęłam do małża – w końcu znalazlam chorizo!!! (taka odmiana kiełbasy, nie do dostania w „normalnym” sklepie w Polsce)
 - A ta cena to za ile?
 - za 100g? :/
 - Pogięło cię???? To kilo wychodzi ponad 170 zl + koszty przesylki

Dobra, ma rację… Poddalam się.

Za 10 min przyszedl do mnie spowrotem, przytulił mnie i mowi:
 - Kochanie, kupimy sobie świnię, pieprzniemy do niej kąsek woła i jebniemy se taką kielbachę że pała mięknie…

Przekonał mnie :DDD

Juz nie wiem ja zmusić dziecka do pewnych codziennych czynności, typu mycie zębów, ścielenie łóżka itd.
Myślałam długo i wymyślilam.
Każdy na drzwiach ma kartkę z wymienionymi czynnościami i codziennie wieczorem beda dostawać pieczątkę za zrobienie danej czynności.  Pod koniec miesiąca wielkie liczenie i kto zdobędzie więcej serduszek dostanie dodatkowe 5 zł do kieszonkowego.

Wiem straszne, ale… dzielę sie pomysłem z Ojcem-moich-dzieci.

 - Nie wiem czy korzyść majątkowa to dobry pomysł – zastanawia się mąż – moze by tak obiecać im, że np nie stanie im się jakaś krzywda…
 - ??? tzn?
 - Noooo, czy ja wiem…. ze nie urwiemy im glowy albo ze nie zakopiemy ich w ogródku…

Taaa, z pewnością podziala….

Rozmowa poważna

2 komentarzy

 Zanim odprowadziłam dzieciaki do szkoły, odbylam poważną rozmowę z mężowskim.
 - Proszę cię kochanie – mowil – nie kupuj już więcej kwiatów do domu. Zaczyna się robić jak w dżungli. I prośba moja dotyczy głównie orchidei. Dobrze?
 - Dobrze – przytaknęłam.
Bo co mialam zrobić? Faktycznie, nie ma juz gdzie ustawiać zielska. Jest tylko jeden mały kłopot, ja kocham kwiaty, a w szczególności orchidee, których mam w domu całą kolekcję. Od miniaturek po różne fikuśne majace kwiaty w kształcie ptaka :)

Nic to. Przytaknęłam.

wracając do domu ze szkoły, zupelnie przez przypadek nadłożylam drogi (nie wiem jak to się stalo) i zahaczylam o Lidla. A tam niespodzianka. Pelny regał storczyków, a wśród nich perełka! CZARNA ORCHIDEA. Jak miałam jej nie kupić? Przecież od lat na nią choruję i jakos zawsze zal było mi kilku stów na nią. A tu taka gratka,jedyne 24,99.

Wzięłam, a jak. Przy spostrzegawczosci męża mam szanse że nie dojrzy nowego okazu :)

Ps1. Nie wiem tylko jak mu wytłumaczę, ze u znajomych czeka na mnie potrójna, calkiem spora yuka, olbrzymia cytryna i dobrze ukorzeniona sadzonka grudnika…
Ps2. Męża mojego czeka jeszcze jeden nius. Kupilam wczoraj donicę. Jest święcie przekonany że do przesadzenia yuki, którą już posiadamy. Pół dnia zrzędzil, że nie ten kształt. Jak mam mu wytłumaczyc ze w tej donicy zamieszka iglak, który systematycznie będzie zmieniany w bonsai? (Czeka juz na mnie u znajomej ogrodniczki)

No i oczywiście zdjęcie mojej krolowej :)

Karciane potwory

5 komentarzy

Stworzyliśmy potwory. Krew z krwi.
Nauczyliśmy Młodych szpilać w MAKAO. Raz, że teraz życia nie mamy, dwa – nie można z nimi wygrać!
Szuje trzymają sztamę i nawet nie pomaga że widzę karty Młodej.
Nie mam pojęcia jak i kiedy wymieniają sobie informacje o swoich kartach, ale dzieki temu zabiegowi są nie do pokonania.

Wczoraj wieczorem zmusiłam małża, zeby sie do nas dołączył (jak tylko zdjął buty po przyjściu z pracy). On kukał w karty Mlodemu, ja Młodej, wymienialiśmy info, dawaliśmy sobie tajne znaki i poufne sygnaly i na ok 10 rozegranych partyjek wygraliśmy 3 razy.

Nie dajemy wygrywać Mlodym, wręcz lecimy po bandzie żeby tylko ich przycisnąć, a te potwory i tak wygrywają…

W kogo się to wrodzilo?

Urzędowo cz. 2

2 komentarzy

No nie mogłam się powstrzymac :D

rys pochodzi ze strony
http://rysunki.bardzofajny.net/
 - serdecznie polecam :D

Urzędowo

3 komentarzy

Panstwo przyjazne… W takim zyjemy, jakby kto nie wiedzial.

I państwo przyjazne wprowadziło w ubieglym roku kolejne udogodnienie dla Jana Kowalskiego. Teraz Jan Kowalski moze w jednym okienku, w urzędzie miasta, wypełniając jeden druczek otworzy lub zamknąć dzialalność.

Piękne? No piękne. Urząd miasta zalatwia ZUS i Skarbowkę. Super poprostu. Malo tego, panstwo wprowadzilo w 2008 roku oficjalnie zawieszenie dzialalności gospodarczej.

Tylko z tego cukierkowego różu wylania się delikatna zieleń fetorku.

Otóż, co ma zrobić szara eminencja która zawiesiła działalność przez 2008 rokiem? Taka szara i niewielka, jak na przyklad ja? To że se zawiesilam to pół biedy, najgorsze jest to, że nagle wpadlam na pomysł żeby ją odwiesić…

Pod koniec września zawitalam w progi Urzędu Miasta po raz pierwszy.
Dostałam wtedy wszystkie papierki i druczki, wypelniałam je z bardzo miłą (wtedy) panią urzedniczką. Złożyłam je w jednym okienku (takie udogodnienie… trza zapamietać) i już po tygodniu dowiedzialam się, że nic nie mogą mi odwiesić, bo ja nie mam zawieszonej działalności…

 - Jak nie mam, jak mam? – zadalam pani bardzo blyskotliwe pytanie, a ta nie bardzo wiedziała co mi odpowiedzieć.

Uderzylam do księgowej, ta wyszperala mi pismo, które składałam w Urzędzie Skarbowym.

 - Z tym pojdzie pani do UM i na podstawie tegoz pisma odwieszą pani dzialalność. – poinstruowała mnie księgowa.

No to poszlam dziś

Kiedy weszlam do pokoju nr. x żadna z 4 pań nie spojrzala na mnie, każda wpatrzona byla w swoj kawałek ciasta i delektowała się nim w najlepsze.
  – Dzien dobry
Jedna na moment spojrzala na mnie, szybko więc przechwycilam jej wzrok i zaczęłam nawijkę. Pokazałam pismo (mój AS) i… podzialało…na moment. Dostałam wprawdzie wój upragniony druk, ale nagle pani (ta co kiedyś byla mila) zabrala mi go(!) dosadnie przypominając, że przecież moja działąlność nie jest zawieszona.
Bylam uparta, oko mi latało, ale staralam się  zachować kulturę (bo przeciez nie spokój) Pomachałam jej pismem przed nosem.
 - A czemu wysyłala go pani do Urzędu w mieście M?
 - Bo wtedy tam miałam firme
 - A czemu tu pani chce odwiesić tą działalność?
 - Bo teraz mam TU firme?
 - To niech pani sobie jedzie odwieszać ją do miasta M
 - Nigdzie nie jadę. Tu mam działąlność, tu mam papiery i meldunek i tu załatwiać będę!
 - Przykro mi ale ja nie potrafię pani pomoc – i zaczęła dalej zreć swoje ciastko
 - To może któraś z pań zadzwoni do Urzędu Skarbowego i dowie się co mam zrobić?
Wszystkie miały pyszne ciastko, żadna nie drgnęła. Czulam się jak wredna nauczycielka tuz przed wywolaniem kogoś do odpowiedzi, w klasie samych nieukow.
 - Rozumię, że nikt mi tu nie pomoże…. – powiedzialam sama do siebie – w takim razie może burmistrz coś poradzi. Jeśli nie w mojej sprawie, to wsprawie cieplych posadek na niektórych urzedniczych stołkach.

Jedna chyba poczula się zagrożona. Wykonala ten magiczny telefon i juz po minucie sprawa byla jasna i calkiem prosta do zalatwienia

Jak mam nie klnąć? Panstwo moze i jest przyjazne (hahaha), ale nie urzednicy.

Zima :(

1 komentarz

 - Misiek wstawaj – budzę męża
 - Juuuż…

Chwilę później spojrzał za okno:

 - O nie, nie nie nie…Zima przyszła…. Wszystkie misie zimą śpią – wgramolił się spowrotem do łóżka, nakrył kołdrą i zamknął oczy.
 - Wstajesz? – zrzędzę dalej
 - Nie
 - O której cię obudzić?
 - Jak przyjdzie wiosna.

Ludzie, co się porobiło Połowa października, liście jeszcze na drzewach i śnieg leci…. :(

Od kilku dni szaleję na allegro, nawet udało mi się już sprzedac co nieco. Od dziś mam sklep w necie.
Oto on:
http://modne-dzieciaki.pl

Wiem, wymaga jeszcze trochę pracy, ale to juz kosmetyka została. Będę go dopieszczać wieczorami ;)


  • RSS