trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

jestem…

5 komentarzy

Zgaga -> nie wcieło mnie :D

Zakręcona ostatnio jestem jak psi ogon.
1. Włamali nam się do chaty i urządzili niezłą demolkę
2. Biegam z dzieckami to na jedne, to na drugie zajęcia
3. Zapisalam się na francuski – dodatkowe zajecia na ktore trza biegać
4. Dla rozrywki zapisalam się na aqua aerobic – rozrywka rozrywką, ale trza na nie biegać
5. Załozylam firmę – też trochę przy tym biegania
6. Sprowadzam towar i szukam ciekawego kątka w necie na sklep (bo w realu już mam, tylko jeszcze remoncik niewielki)

A co jeszcze?

A jeszcze na dokladkę zadzwonili dziś ze szkoły muzycznej, że jednak jest miejsce dla Aguli, więc jakby co to Młoda jutro ma pierwsze zajecia…
Ja max zakręcona, nie pomyślałam i uderzyłam do dziecka z wesołą nowina, a ta w płacz…
 - Co jest? – pytam
 - Bo ta szkoła jest we wtorki, środy i czwartki – chlipie Młoda – a to znaczy że musze zrezygnować z mażoretek

Ups.

Suma sumarum ustalilyśmy że jednak mażoretki zostają a szkoła idzie na drzewo no i jeszcze byl płacz za szkołą, bo grac też chce umieć.

Więc matka polka, wymyśliła – będę szukać grajka co by Mloda wieczorami do pianina przysposabial.

A co… Jak mi czasu nie styknie, to se tydzień jakoś naciagnę.. hej…

Ps. mażoretki – panny z pomponami, tzw czirliderki ;)

Babcia wrócila ze spaceru z kieszeniami wypchanymi orzechami.
 - A ty co? – spytalam z uśmiechem na twarzy – Obrobilaś sklep czy któregos z sąsiadów?
 - Nieee – zaśmiala się babcia – Byłam w parku a tam jest taka dziura w drzewie. I tam ktoś wsypał dobre kilo orzechów. To wziełam, dzieci zjedzą…

Biedne wiewiorki….

Zemsta babci

6 komentarzy

Pamiętam, dobrze pamiętam z dzieciństwa jak babcia prosila „Dziecko wyłącz te szarpidruty” kiedy słuchałam T.Love albo Kazika
Nie rozumiałam jej. Psioczyłam pod nosem i na chwilę sciszałam, a potem znów głośniej.
W 100% cierpiała katusze.

Od kilku dni babcia mieszka u nas i każe sobie puszczać radio CCM. Teraz katusze cierpie ja. Muszę znosić przeboje lat 80tych takich zespołów jak Albano i Romina Power, Modern Talking. Muszę zdzierżyć wszelkiej maści twisty i inne latynoskie hity.
Przyzwoitość zabrania mi wyłączenia radia, a podrygująca w takt muzyki noga babci (tak, calymi dniami) sprawia, że nie mam serca cokolwiek jej powiedzieć.

Skarpety

2 komentarzy

Nie mam pojęcia co jest grane, ale w  praniu znikają nam skarpety. Zawsze jedna z danej pary, a ta druga nigdy zniknąć nie chce… Zaczynam podejrzewać że nasza pralka sie nimi zywi
Malo tego upodobała sobie te mężowskie.

 - Kup mi z 30 par takich samych skarpet – powital mnie dziś rano mąż
 - ??
 - No tak, nawet nie trzeba będzie ich zwijać. Wrzucę je po praniu do szuflady a rano bede sobie brał dwie jakiekolwiek i beda mi pasować. Bo będą takie same. Będzie ich na tyle dużo że warto bedzie tylko dla nich puścić pralke i moze w końcu przestanie mi ich brakować…
 - Wiesz jakie drogie są skarpety…?
 - Ile?
 - No ze trzy stówy na 30 par…
 - Ale zgadzasz się?
[na 3 stówy zawsze]
 - No
 - Ale tak od razu? Nie oponujesz? Nie tłumaczysz, zadnych swoich racji? Nic?
 - Nic. Dajesz 300 i masz dziś skarpety.

Dał, ha! Poleciałam po skarpety i jeszcze na waciki wystarczylo ;) 

Muszki

3 komentarzy

Przyszedl do mnie małż.
 - Mycha, ja nie wiem co jest grane… Kąpię się dwa razy dziennie a ciągle widzę koło siebie muszki… Wiesz, te małe owocówki… Lataja dookoła mnie…
 - Może umowię ci wizytę u okulisty? – zasugerowalam nieśmiało
 - Nie, one sa realne. Ja je zabijam… Zaczynam się poważnie martwic…
 - To może wizyte u psychiatry?…

Czekam z corą w szatni. Obok stoi mamusia ze swoją coreczką. W pewnym momencie objęła swoja pocieche a ręce zaplotla na piersiach córci.
 - Oooo, a co ci tak seruszko bije? – zaczęła swoj wywód – Za szybko….
[tu juz miałam oczy wielkości pieciozłotówek, ale ona byla nie zmordowana]
 - Musisz sie coreczko uspokoić. Przeciez powtórzyłaś wszystko co było robione wczoraj na lekcjach…
[co mogło być robione 2 września w pierwszej klasie?]
 - … Wszystko masz co trzeba. Uspokoj się. Pamietaj, ze spokój to nieodzowna część prawidłowego rozwoju dziecka
[Dziecię stało i tylko kiwało głową w geście "tak mamusiu"]

Mamusia odpuściła na chwilę, chyba czekala aż serce wróci na normalny rytm (liczyła uderzenia?)

Po chwili jednak przypusciła kolejny atak:

 - I pamiętaj! Cały czas musisz się uśmiechać do pani. Siądź w pierwszej ławce. Zrób wszystko, żeby tam siedzieć.

["tak mamusiu"]

 - Pamiętasz co ci mowiłam? Najważniejsze w pierwszej klasie jest to żebyś przekonała panią że jesteś pilną uczennicą. Zapamiętasz?

["tak mamusiu"]

***

Jaka bylam wdzieczna pani, kiedy ta w końcu przyszła po klasę.
Żal mi tej dziewczynki.
Założe się że zamiast słuchać o czym jest lekcja, caly czas się zastanawiała czy wystarczająco dużo sie uśmiecha i czy pani juz myśli, że ona jest pilna.
A matkę, moim zdaniem, należy mocno kopnąć w dupencję. Tak na opamietanie…

Kiedy to minęło?? Dopiero co nosilam takie malenkie, kwilące zawiniatko… Co ja gadam, dopiero co na studiach szalałam (piękne lata…) a tu dziecka w szkole – szara rzeczywistość.

Ale jestem stara…

Chyba sobie w jakąś depresję wpadnę na tą okoliczność. Mam prawo.

Chociaż tak po zastanowieniu… nie będę wpadać w depresję (no może taką małą, malusieńką), bo kilosy lecą w dół (hura!).
Dziś waga odfajkowała kolejne gramy, które w sumie dały mi minus 11kg :D


  • RSS