Stoje sobie dziś w mięsnym. Po ladzie chodzi mucha, ospaaaaaleeeee.
Klientka stojąca przede mną do sprzedawczyni:
 - Ale wielka mucha tu chodzi…
[w tym momencie mucha wlazła pod kasę]
 - Od rana na nia poluję, a ona mi zwiewa… [tu ekspedientka odłozyla mięso i podaje klientce łapkę na muchy. Dźwiga kasę i mówi:]
 - pani ją pacnie

Pani pacnęła, a ja wyszlam.

A co do moich urodzin … Wstyd mi za ta notkę. Dzień jakiś gorszy chyba miałam…
Zgadałam się z tatą, przyjedzie jutro albo jakoś w tygodniu wpadnie. Mąż się wytłumaczył, pokręciły mu sie daty, był pewien że jest 13-go. Tylko mama jest nieugięta. Trudno i przykro :(
Z mamą zwykle przyjeżdża do mnie babcia, zadzwoniłam dziś do babci i umówiłam się z nią na przyszły tydzień. Posiedzimy sobie razem 3 dni :D

No i tyle. Wracam do formy ;)