trzeciadziesiatka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

Debilizm

1 komentarz

Wymyśliłam sobie zakupy w tesco. Będzie szybciej i sprawniej, pomyslałam  i chwilę po wejściu do sklepu juz zderzylam się z rzeczywistością.
Chcialam kupic między innymi worki do odkurzacza. Są. Ale kurwa, tylko do zelmerow. Co ma zrobić posiadacz philipsa?
Obok stały tzw. kasie. 80 zeta. Super. Odkurzacz w cenie 4 opakowań workow. Nie mam czasu biegać i szukać ich po innych sklepach, więc wpakowałam kasię do kosza, zrobiłam resztę zakupów i do kasy.
Na kasie kolejne zderzenie.
Pani kasująca doszla do odkurzacza:
 - Musze to rozpakować – oznajmiła i otwiera pudelko
 - Prosze bardzo – chcialabym odpowiedzieć ale nie zdąrzylam.
 - Czy jest pani pewna że ten towar jest dokladnie taki jak pani chciała?
 - Szczerze mowiąc chciałam worki do philipsa, ale macie tylko do zelmera – postanowioam się już pobawić
[W tym momencie koło mnie pojawił się ochroniarz. stanął i stoi.]
 - Ale ja pytam, czy ten towar spełnia pani oczekiwania? – pyta dalej uparcie kasjerka
 - A skąd mam wiedzieć?? dopiero go kupuję… [halo....]

Pani się poddała i skasowała za niego 40 zł więcej niż wskazywała na to cena na półce. Zapłaciłam a od kasy polecialam prosto do punktu obsługi klienta. Wyłuszczyłam sprawę, pani sprawdzila, kasę oddala.
[kiedy sie pakowałam ochroniarz oddalił się w okolice bramek przy wyjściu ze sklepu]

Przechodze przez bramki te pipkają.
 - Pani pozwoli do mnie – skinął na mnie ochroniarz
Pozwoliłam. Pokazuję rachunek i pytam czy przejść przez bramki bez zakupów
 - Nie trzeba – oznajmia – to napewno odkurzacz.

O_O

Pan rozpakował i pyta:
 - A dlaczego on jest czerwony a nie szary jak na opakowaniu??
 - Moze robia rózne kolory? – Nieśmiało zasugerowałam…
 - A wie pani, ze kolor moze zmienic cene?
 - To macie takie inteligentne bramki ktore pipkaja, jak ktoś za malo zapłaci? A działa to też jak naliczycie za dużo na rachunku?
Facet sie zmieszal.
 - Prosze czekać – i tu woła kierowniczke sklepu [normalnie spisek zwietrzyl, albo zasadzkę kryminalną]
 - Pani Marysiu, kierowniczko – zaczął kiedy wladczyni pojawiła sie koło nas – dlaczego ten odkurzacz jest czerwony a na pudełku jest szary?

Pani Marysia-kierowniczka stanęła koło mnie i spojrzala na niego wzrokiem jakim mozna patrzec tylko na totalnego idiotę i spytala:
 - Może robią różne kolory?

Dziękuje pani Marysiu – kierowniczko ….

:D

Znalazłam wczoraj płytę z treningiem rozciągająco kształtującym. Wrzucilam w odtwarzacz i machnęłam 45minutowy trening. Spoko. Co to dla mnie.
Dziś rano wystrzelilam z łózka jak z procy zdziwiona, że nie mam zakwasow. Po śniadaniu zaczęłam czuć pierwsze mięśnie.
„Nie jest źle – myślałam – ide na rower, rozruszam to” Jeździłam półtorej godziny. W sumie nie duzo, ale nie dla kogoś kto sie przeprosił z rowerem pierwszy raz od 15 lat :/

Powiem tak: Zdycham.
Jak siedze to jest dobrze, każda zmiana połozenia mojego cielska szanownego okupowana jest mega męczarnią.

Odebrałam dziecka ze szkoły.
- dziś jest piatek? – świergocą radośnie 
- tak – odpowiadam dość niepewnie
- super!!! to znaczy, że idziemy na basen!!!

O ja głupia, na smierć zapomnialam, ze Młodzi mają obiecany basen w każdy piatek.

Ja tego nie przeżyję. A jutro idziemy na imprezę. Znow będą mieli ze mnie polewkę…

Paris, Paris

2 komentarzy

 - Parle-vous francais? – Zagadał dziś do mnie małżon
 - Oui, monsieur – odpowiedzialam natychmiast
 - no to ćwiczy, ćwiczy…
 - ???
 - No bo jak znow pojedziemy, zebym mógł swobodnie się dogadać z francuzami… przez ciebie…

***

W ubiegłym roku spędzilismy w Paryzu cudowny tydzień. Mój mąż w tym czasie znacznie podciagnął się z francuskiego.
Wracając do hotelu wieczorem, zawsze grzecznie się witał słowami „Francois*”
zamiast „bonsoir”**.

*  Francois (frąsła) – Franciszek
** Bonsoir (bą sła) – dobry wieczór

Prawda, że można się pomylic? :D

Teściowa, każdy ma… miał… albo mieć będzie (średnio) Ja mam. Moja teściowa droższa jest niż złoto.

T (Teściowa): Pięknie ci rośnie ten kwiatek, co to takiego?
J (Ja): Bazylia
T: też miałam kiedyś powsadzane i rosły, ale cholerka jasna, od tego czasu jak dziura ozonowa… Wszystko się pali. I tylko u mnie na piętrze, no i jeszcze u tych niżej.

Wredna ta dziura, tylko na jednym pietrze kwiatki pali…

Wiosna

Brak komentarzy

Przyszła w końcu wiosna. Słońce świeci, ptaki prawie płuca wypluwają, a ja wpadłam w szał sadzenia zieleniny ku radości dzieciarni i przerażeniu męża.

Wczoraj doprowadziliśmy (ja i dzieci) skalniak do jakotakiego wyglądu. Posadzilismy bratki, żonkile i krokusy (sadzonki).
Dziś czeka nas druga tura. Kupiłam rododenron (chyba), tulipany, jeszcze więcej żonkili, jakies takie inne kwiatuchy a w zasadzie cebulki, hoje i poziomki :D

Teraz czekam az dzieciarnia wróci do domu i zagonie ich do roboty :D Ja oczywiście z nimi.

W planach mam jeszcze winogrona, porzeczki, agrest, kiwi i borówki amerykanskie. Z kwiatow – konwalie, tylko dostać nigdzie nie umie…


  • RSS